HISTORIA POWSTANIA I ŻYCIA NASZEJ JEDNOSTKI

 

Jest 31 sierpień 1879 roku. Wybucha pożar kościoła w Bieździedzy, który zrani go prawie w całości. Ocalał jedynie Najświętszy Sakrament wyniesiony przez 80-cio letniego ks. Wojtunia. Po pożarze pozostały jedynie kikuty murów świątyni. Ówczesny właściciel Bieździedzy a zarazem kolator (opiekun) bieździedzkiego kościoła hr. Stanisław Romer wraz z ks. administratorem Pankiewiczem postanawiają przystąpić do odbudowy świątyni. W krótkim czasie udaje im się zgromadzić przy wydatniej pomocy parafian dość pokaźną ilość materiałów budowniczych. Było to przeważnie drewno na dach i stropy. Nauczeni przykrym doświadczeniem z sierpnia, w obawie o podpaleniem lub przypadkowym zaprószeniem ognia hrabia i jego współpracownicy, zadbali o należyte zabezpieczenie placu budowy. W tym celu hrabia powołał "służbę ogniową". Byli oni wyposażeni w wiadra, konewki, osęki, drabiny, siekiery, i beczki na wodę. Oddziały te złożone z chłopów pańszczyźnianych zapewne stanowiły zalążek tutejszej straży pożarnej, która na prawne uregulowania musiała czekać aż do 1905 roku, gdyż nie ma wcześniejszych dokumentów potwierdzających istnienie organizacji w tamtych latach.

Po pożarze kościoła z 1879 roku zmobilizowali się aktywni mieszkańcy Bieździedzy na czele z ks. Stanisławem Boczarem i hrabią Romerem do powołania oddziału do walki z klęskami pożarów. w ok. 1899-1902 roku powstało tzw. "Wiejskie Pogotowie Ogniowe", które w 1905 roku przekształciło się w Ochotniczą Straż Pożarną w Bieździedzy. Pierwszym Prezesem był ks. Stanisław Boczar (chociaż bardzo krótko) zaś Komendantem Naczelnikiem Stanisław Kozioł, który również był Komendantem "Kosynierów".  Po śmierci ks. Boczara (1905r.) funkcję prezesa powierzono ówczesnemu właścicielowi Bieździedzy Lisowieckiemu który pospołu z hrabią Romerem zakupili w ok. 1907 roku sikawkę ręczną dla OSP, natomiast wieś Bieździedza zaopatrzyła strażaków w sprzęt osobisty tj. mundury, toporki i pasy, hełmy, bosaki, siekiery, łomy, węże ssące oraz tłoczne zaś niektórzy rzemieślnicy wykonali dla potrzeb strażaków drabiny, bosaki, drewniane wiadra na wodę.

W tym samym roku następuje zmiana na stanowisku Naczelnika, funkcję przejmuje Józef Sienicki. Do 1914 roku jednostka liczyła 24 strażaków i była należycie usprzętowiona oraz przeszkolona, także skutecznie gasiła pożary we własnej wsi oraz okolicznych wioskach. Sikawka oraz sprzęt strażacki był przechowywany w pierwszej remizie, szopie zbudowanej obok szkoły murowanej z 1896r, która służyła strażakom ochotnikom do 1914 roku. Wtedy to rosyjscy żołnierze (kozacy) rozebrali ją na opał. W latach 1914-1918 jednostka praktycznie nie działała gdyż większość strażaków poszła na front do wojska austryjackiego. Ze wspomnień ks. proboszcza Ignacego Łonickiego " mężczyźni powracający z wojska austryjackiego masowo wstępują do Legionów Piłsudzkiego, nawet mój wikary..."

I wojna światowa pozostawiła zniszczenia i ruiny oraz dwa cmentarze wojenne po krwawych bitwach na terenie Bieździedzy. Również sprzęt i cały dorobek OSP leżał w gruzach. W 1922 roku przed Wielkanocą wójt zwołał zebranie na którym reaktywowano działalność Straży Pożarnej. Wówczas na prezesa OSP wybrano ks. Ignacego Łonickiego, funkcję Komendanta-Naczelnika ponownie objął Stanisław Kozioł. Do straży wstąpiło 18 mężczyzn, którzy służyli w wojsku polskim i austryjackim. Znów organizowano szkolenia i zdobywano sprzęt strażacki.

Ok. 1927 roku ze składek strażaków, mieszkańców wsi oraz hrabiego Romera zakupiono dla strażaków sikawkę czterokołową "Braci Barbik" w Tarnowie a zarząd gminny Bieździedza ufundował 18 sztuk mundurów wyjściowych wraz z pasami. W 1932 roku jednostka przystąpiła do Powiatowego Oddziału Związku OSP-RP w Jaśle. Rok 1939 historia znów zatoczyła koło i porwała świat w szaleńczy wir II wojny światowej. Ponownie wielu młodych ludzi poszło bronić Ojczyzny przed hitlerowskim najeźdźcą. Byli wśród nich również strażacy. W czasie okupacji w Bieździedzy była zorganizowana przez władze niemieckie przymusowa straż pożarna do której należeli przed wojenni strażacy ochotnicy nie biorący w działaniach wojennych o czym wspomina nam nasz druh senior Tadeusz Kuryj. Komendantem wówczas był Andrzej Kaleta o czym świadczy do dziś zachowana legitymacja strażacka. Pod koniec wojny wieś została wysiedlona i większość zagród spalono lub zrabowano. Podobny los spotkał remizę i sprzęt.

Według relacji strażaków seniorów pierwsze zebranie po wojenne odbyło się w grudniu 1945 roku na którym wybrano na Prezesa Antoniego Kaletę zaś Naczelnikiem został Stanisław Urban. W tym czasie straż liczyła 16 członków w śród niech byli min. Andrzej Kaleta, Józef Matysik, Antoni Kaleta, Tadeusz Kuryj, Józef i Kazimierz Wójtowicz, Henryk Koś, Tadeusz Sienicki, Jan Lisowski, Józef Kowalski(sołtys), Zygmunt Urban, Józef Kozioł i inni. Ponownie przystąpiono do gromadzenia podstawowego sprzętu, nabywania szkoleń oraz budowy remizy-szopy na sikawkę. Do 1960 roku OSP Bieździedza była już należycie usprzętowiona a straż liczyła w tym czasie 24 członków. Funkcję Naczelnika Sprawował Józef Matysik. Od 1962 roku funkcję naczelnika OSP w Bieździedzy przez ponad 20 lat sprawował Kazimierz Kaleta. W tym okresie wszyscy strażacy zostali przeszkoleni na kursach I stopnia, oraz otrzymała jako trzecia jednostka w tym rejonie motopompę M-800. Wybudowano nową murowaną remizę obok Domu Ludowego od strony cmentarza. Za udział i zajęcie I i III miejsca w zawodach strażackich w 1966 roku jednostka dostała pełne umundurowanie od Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle. Kiedy sołtysem wsi była pani Stanisława Fuczek życie społeczno-gospodarcze bardzo się ożywiło. Wybudowano wspomniany wcześniej Dom Ludowy, w którym mieścił się Klub Rolnika, biblioteka, świetlica gdzie odbywały się przedstawienia kółka teatralnego, i wreszcie nową Szkołę Podstawową, którą nazwano im. Stanisława Matysika.

W 1986 roku rozpoczęto budowę Domu Strażaka Rolnika w którym od 1989r. mieści się remiza naszej jednostki. W połowie lat 90-tych mamy wreszcie upragniony samochód. Chociaż to tylko skarasowany UAZ to sprawił on wiele radości bowiem przez 5-cio letnią służbę sprawdził się w wielu akcjach gaśniczo-ratowniczych, dotarł zawsze tam gdzie trzeba było.

Rok 2000 to kolejna ważna data. Jednostka zakupiła podwozie STAR 244, który przy wydatniej pomocy pana Wójta i Rady Gminy w Kołaczycach oraz Powiatowego Związku OSP w Jaśle samochód został skarasowany. Efekt jest imponujący, nareszcie mamy samochód o jakim marzono w Bieździedzy od dawna. Samochód poświęcił w 2000 roku ks. Stanisław Karabin i ks. kapelan Tadeusz Wawtyszko. Ze składek strażaków została zakupiona figurka Świętego Floriana, którą poświęciliśmy w dzień święta patrona strażaków. Obecnie figurka znajduje się w kapliczce na frontowej ścianie strażnicy.

 

15 sierpnia 2002 rok. To historyczna i jakże radosna data. Wyrazem uznania społeczeństwa Bieździedzy dla działalności naszej jednostki jest ufundowanie, przekazanie i poświęcenie sztandaru dla naszej jednostki. Poświęcenia dokonano w dniu święta "Matki Boskiej Zielnej", na uroczystej mszy polowej ks. proboszcz Henryk Zachara i ks. kapelan Tadeusz Wawryszko.